Święta na Rowerze Elektrycznym

Przedstawiamy poniżej relację z bardzo nietypowej wyrawy rowerowej… nietypowej, bo zorganizowanej pod koniec grudnia (sic!), ze względu na bardzo sprzyjająca rowerową pogodę oraz… chęć zrobienia czegoś fajnego na święta! Poniżej relacja naszego partnera handlowego i przyjaciela firmy, z wyprawy rowerem elektrycznym TrybEco na Podlasie:

Słoneczne południe 24 grudnia to dobry czas, aby wyruszyć w odwiedziny do rodziny na Podlasiu.

Start: Raszyn. Trasa, która jeszcze rok temu była najruchliwszą w kraju. Teraz, po wybudowaniu trasy Wolica – Al.Jerozolimskie, bardziej przyjazna dla cyklistów.
Warto jednak użyć wspomagania elektrycznego na 3 poziomie w testowanym, czarno-matowym Terra 28. Jeszcze tylko zakup zapasowego zestawu naprawczego w pobliskim markecie sportowym – jako ubezpieczenia w dwustu kilometrowej trasie w kierunku Hajnówki 😉
Przejazd przez Warszawę: Marynarska, Dolinka Służewiecka, Most Siekierkowski  – ok. Wkurza tylko po przejechaniu głównej jezdni oczekiwanie na zielone przy pokonywaniu prawoskrętu przez samochody.
Na Płowieckiej frajda, jezdnie pełne aut w ślimaczym tempie, a ja – lewym skajem jezdni z 30 na liczniku śmigam w kierunku Traktu Brzeskiego. Potem trasa na Mińsk, piękne ścieżki rowerowe wśród mazowieckiego krajobrazu.
Rozsądnie używanego wspomagania starczyło do Kałuszyna – 77 km, tutaj godzinne doładowanie na potrzeby górek w kierunku Węgrowa i Sokołowa Podlaskiego, podziękowania dla załogi stacji Shell – mieli podłączenie prądu na zewnątrz przy choince 😉
Zabrakło tego na stacji Orlen, było jedyne gniazdko, ale w obleganej toalecie…
Może warto uruchomić na któryś sieciówkach gniazdka ładowania rowerów hybrydowych – przecież klient z roweru też może w międzyczasie na tej stacji coś wypić i zjeść ?
W Węgrowie na rynku piękne oświetlenia drzew, fontanny i choinki. W Sokołowie przed domem kultury choinka jak w New York 😉
W Liwie przy ul. Nowomiejskiej 38 mały, drewniany biały domek z malowidłami bajkowych postaci i rowerowymi „Pokonaniami” Pana Antoniego Grużewskiego – setki kilometrów rowerami z wcześniejszych epok, to były i są nie lada wyczyny.
Bug pokonywałem już ciemną nocą w mroźnej mgle – pamiętajcie od sprawnego oświetlenia i wartej 5 zł odblaskowej kamizelki zależy czasem Wasze życie !
Z kartą rabatowa stałego klienta w pewnym markecie porządna kamizelka kosztuje 4,75 zł i jest idealnym prezentem dla rodziców i dziadków tak lubiących elegancką czerń 😉
Na rynku w Siemiatyczach piękna słomiano-drewniana szopka, nie wstąpiłem na Pasterkę bo miałem jeszcze 20 km do pokonania. Dojechałem do miejscowości Kleszczele już po 1 w nocy.
Wymęczony, ale szczęśliwy położyłem się spać.
Gdyby jeszcze Podlasiacy szybciej dawali sobie radę z bezpieczną utylizacją azbestu z pokryć dachowych, zdrowi radośniej śpiewali kolędy – byłaby pełnia szczęścia.
Lada dzień wejdą w użycie sterowani pilotem elektroniczni organiści więc ruszajcie pędem (elektronapędem ;-)) na Podlasie doświadczyć zieloności i natury.
Pozdrawiam!
Visit Us On FacebookVisit Us On TwitterVisit Us On Google PlusVisit Us On Pinterest