Z prawdziwą przyjemnością wklejamy poniżej artykuł, który ukazał się w MetroCafe w dn. 4.09.2015, w którym dziennikarze recenzują elektryczne pojazdy jako środki transportu po mieście 🙂

Zapraszamy do lektury!


 

Rower elektryczny, czy skuter elektryczny. Sprawdzamy, czym dobrze jeździ się po mieście

Tadeusz Płaczkiewicz, Krzysztof Olszewski
03.09.2015 19:00
Znaleźliśmy rozwiązanie na tanie i szybkie podróżowanie po mieście. Do wyboru elektryczny skuter lub rower. Ale wybór nie jest oczywisty

– Rower elektryczny? Nie, dziękuję, nie jestem emerytem – pomyślałem, wsiadając na rower marki TrybEco. Ale po zaliczeniu pierwszej górki stwierdziłem, że to coś dla mnie!

Nikt elektryka nie zauważył

Wbrew powszechnej opinii rower elektryczny – lub, jak kto woli, hybrydowy – nie działa tak jak skuter czy samochód. W przypadku górala Terra TrybEco, który testowałem, do jazdy zawsze będziemy potrzebowali siły mięśni. „Elektryk” wspomaga nas jedynie wtedy, kiedy wyczuje większy opór, np. w momencie, gdy droga zaczyna się wznosić, podjeżdżamy pod górę lub gdy ruszamy. Wspomaganie działa w pięciu trybach – jedynka dodaje „pary” w minimalnym stopniu, piątka reaguje bardzo szybko i przekazuje więcej mocy do przedniego koła, które wyposażone jest w silnik elektryczny. Jeśli dodamy do tego przerzutki z przodu i z tyłu, to ze wspomaganiem uzyskujemy pojazd, który zawiezie nas wszędzie.

Sam rower też nie jest dużo cięższy od typowego „górala” – waży 21 kg. Bateria jest natomiast ukryta w tylnym kole w piaście – tuż obok przerzutek, dzięki czemu nie rzuca się w oczy. Pewnie dlatego podczas testów nikt chyba nawet nie zauważył, że jadę „elektrykiem”. Uwagę przykuwał co najwyżej „komputerek” przy kierownicy, który pokazuje poziom naładowania baterii, prędkość i przejechane kilometry.

Ale jak to działa?

E-rowerem pojedziemy podczas deszczu, bo nie ma w nim elementów, które narażają użytkownika na niebezpieczeństwo. A gdy skończy się prąd, używamy go tak samo jak normalny rower. Terra odcina wspomaganie przy osiągnięciu prędkości około 25 km/godz., ale dzięki własnym mięśniom udało mi się uzyskać około 40 km/godz. i to bez większego wysiłku. I to jest właśnie w „elektrykach” najlepsze. Cały czas spalałem kalorie, bo kręciłem pedałami, a jednocześnie nie wypluwałem płuc. Także strome górki nie są przeszkodą, tak jak dla tradycyjnego roweru, o czym niemiło się przekonałem, wsiadając z powrotem na swój zwykły, stary rower, którym 12-kilometrową drogę do pracy pokonuję (bez osiągania zawrotnych prędkości) w około 45 minut.

Terra wykonana jest ze stopu aluminium i wyposażona w hamulce tarczowe oraz przerzutki marki Shimano. Ma amortyzator, silnik o mocy 250W i baterię litowo-jonową. Jedno pełne ładowanie pozwala na przejechanie od 50 do 100 km i trwa od 4 do 6 godzin. Ładowarka, by przedłużyć życie baterii, odcina prąd po naładowaniu. Koszt „nakarmienia” roweru prądem to około 2 zł. Producent udziela gwarancji na rower (12 miesięcy), baterię (18 miesięcy) i silnik (24 miesiące).
Tadeusz Płaczkiewicz

rower elektryczny trybeco terra

rower elektryczny trybeco terra


 

Pełen artykuł można przeczytać tutaj: http://metrocafe.pl/metrocafe/1,145523,18704500,rower-elektryczny-czy-skuter-elektryczny-sprawdzamy-czym.html 

Visit Us On FacebookVisit Us On TwitterVisit Us On Google PlusVisit Us On Pinterest